Chcialbym dorzucic swoje trzy grosze do dyskusji, jesli mozna.
Bede bronil tutaj idei wprowadzania w przedsiebiorstwach norm dotyczacych
kontroli jakosci, procesu produkcyjnego oraz koncepcji produktow ujmowanych
przez normy ISO serii 9000.
W paru poprzednich glosach niezbyt pochlebnie wypowiadano sie o inicjatywach
roznych organow standaryzacyjnych m.in. EU majacych na celu stanowienie
standardow w gospodarce oraz standardow w ogole. Krytykujac standardy ISO za ich
odhumanizowane podejscie do pracy w firmie itp rzeczy zapomina sie niestety o
celu wprowadzania takich standardow. W rzeczywistosci chodzi tutaj o poprawienie
obiegu informacji wewnatrz firmy, jakosci produktow, procesow decyzyjnych i
obszarow kompetencji. Dzieki temu nastepuje zwiekszenie konkurencyjnosci i
efektywnosci produckcji firmy.
Oczywiscie w takim podejsciu dokonuje sie z gory pewnych zalozen. Na przyklad
zaklada sie, ze kazdy w firmie robi co do niego nalezy i sie nie obija, czy tez
ze nie wagaruje. Istnieje oczywiscie pojecie marginesu bezpieczenstwa. Poza tym
w takim systemie nie bilansuje sie motywacji i zaangazowania pracownikow. Zatem
dla ISO jest obojetne czy mlotkowy w fabryce bedzie z ISO bardziej szczesliwy,
niz bez niego. Niezadowolenie z reszta jest normalnym odruchem, gdyz nikt nie
lubi byc kontrolowanym, a ISO narzuca pewien poziom kontroli pracownikow.
Inna rzecz, to to, ze pracownicy w firmach ISO maja jasniejsza systuacje
dotyczaca kompetencji decyzyjnych, przez co unika sie konfliktow. Sam pracowalem
w "zwyklej" firmie, gdzie bylo dwoch prezesow i kiedy byla jakas wazna decyzja
do podjecia, to istnialy zawsze dwa czesto odmienne stanowiska, co
uniemozliwialo zrobienie czegokolwiek i bylo demotywujace dla pracownikow,
ktorzy zmuszeni byli rowniez uczesniczyc w klotniach prezesow, trwonic swoj czas
i energie.
Jesli wypomina sie Komisji Europejskiej, ze normalizuje wszysto i pokazuje sie
przyklad rozmiarow bananow i zakrzywien ogorkow, zapomina sie o ogromie pracy
ktora jest przez KE wykonywana. To sa cale tony dokumentow i opracowan. W takiej
powodzi informacji istnieje zawsze prawdopodobienstwo, ze ktos sie pogubi lub
"przedobrzy" pare punktow. Urzednicy tez sa ludzmi i wpadki sie zdarzaja nawet
tym najlepiej zorganizowanym, a zwlasza kiedy integruje sie cos tak ogromnego i
skomplikowanego, jak Europe. Rzeczy wielkie rodza sie w bolach. Narzekac jest
znacznie latwiej niz dokonac czegos dobrego.
Wspomina sie tutaj jako jedna z przyczyn wprowadzania ISO w firmach poprawe ich
wizerunku i podniesienie wartosci i konkurencyjnosci. Takie podejscie jest z
gruntu falszywe. Jesli naczelni i menedzerowie w niektorych firmach wprowadzaja
ISO "bo musza", swiadczy to tylko o ich ignorancji i nieuctwie. Brak osobistego
zaangazowania kadry moze nawet spowodowac fiasko wdrazania i utrzymywania ISO w
firmie. Taka firma powinna wowczas wymienic sobie naczelnych, aby nie upasc na
tak dzis dynamicznym rynku globalnym.
Staszek Pak
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -Konrad Anikiel wrote:
> A ja jednak uwazam, ze ISO 9000 to wlasnie chory wynalazek chorej
> Europy. W Polsce firmy wchodza w to tylko dlatego, ze w wielu
> przetargach jednym z wymogow jest ten certyfikat. Jestem niedlugo po
> studiach, wiec nie mam jakiejs ogromnej praktyki, ale nie widzialem
> jeszcze zeby ktos trzezwo myslacy kierowal sie tym kryteium przy
> normalnych zakupach. A przy duzych kontraktach Twoja konkurencja
> zdobedzie jeden z takich glupich certyfikatow, posmaruje przed
> przetargiem, zeby dodano do warunkow jeszcze jeden wymog- wymaganie
> np. certyfikatu stwierdzajacego, ze wszyscy pracownicy firmy stajacej
> do przetargu musza miec niebieskie skarpetki. No i skladasz oferte. A
> tu jeden pan mowi: przepraszam, ale panska oferta nie spelnia wymogow,
> mie moze pan stanac do przetargu. A Ty wtedy wyciagasz telefon i
> dzwonisz do firmy, ktora wprowadzi u Ciebie ISO 9000. Do nastepnego
> przetargu staniesz juz z tym papierkiem, ktory bedzie cie kosztowal
> wiecej niz na kontrakcie zarobisz. I tak cisna sie wszyscy jak stado
> baranow do takich certyfikatow. Nikt juz nie pamieta, ze zadne
> przepisy nie wymagaja posiadania czegos takiego. Ale Konkurencja nie
> spi- zdobywa certyfikaty. A jest tego sporo, nie tylko ISO, ale nie
> bede wyliczal, moze tylko wspomne o dopuszczeniu PRS. Toz to sie
> zmarszczyc mozna, zanim to sie dostanie.
> pozdrawiam
> akon...@polbox.com